Garwolin

Szpitale na skraju zapaści /AUDIO/

Region Czw. 16.04.2026 07:15:57
16
kwi 2026

Brakuje dziesiątek miliardów złotych, rosną długi, a szpitale zapowiadają ograniczenia leczenia. Dyrektor placówki w Garwolinie ostrzega: bez pilnych decyzji rządu nawet jedna trzecia szpitali w Polsce może nie przetrwać.

Polski system ochrony zdrowia znalazł się w punkcie krytycznym – alarmują dyrektorzy szpitali powiatowych. Ich zdaniem skala problemów finansowych jest tak duża, że w najbliższych miesiącach może dojść do poważnych ograniczeń w leczeniu pacjentów, a nawet zamykania placówek. – Jesteśmy w obliczu dramatycznego kryzysu finansów publicznych, który bezpośrednio przekłada się na sytuację systemu opieki zdrowotnej – mówi dyrektor SP ZOZ w Garwolinie Krzysztof Żochowski.

Jak podkreśla, w budżecie Narodowego Funduszu Zdrowia na 2026 rok może zabraknąć nawet 23 miliardów złotych. To jednak tylko część problemu. Kolejne miliardy potrzebne są na sfinansowanie ustawowych podwyżek dla pracowników ochrony zdrowia. – W pierwszym półroczu to około 8 mld złotych, w drugim kolejne 10 mld zł. Tych pieniędzy po prostu nie ma – zaznacza.

W praktyce oznacza to, że szpitale muszą wypłacać wyższe wynagrodzenia, nie otrzymując na ten cel wystarczających środków. To prowadzi do dalszego zadłużania się placówek, które już dziś znajdują się w trudnej sytuacji finansowej. Dodatkowym ciosem są zmiany w finansowaniu badań diagnostycznych. Po okresie zniesienia limitów w czasie pandemii, NFZ ponownie je wprowadził. Co więcej, za badania wykonane ponad limit szpitale mają otrzymywać jedynie 50–60% należnej kwoty i to z dużym opóźnieniem. – Nie jesteśmy w stanie wykonywać świadczeń za połowę ich wartości. To prosta droga do upadłości – podkreśla K. Żochowski.

W efekcie wiele placówek już zapowiada, że będzie ograniczać liczbę wykonywanych badań wyłącznie do poziomu finansowanego przez NFZ. To może oznaczać dłuższe kolejki i utrudniony dostęp do diagnostyki dla pacjentów.

Problemy pogłębiają także zmiany w finansowaniu programów dodatkowych, takich jak „Dobry Posiłek”. Jak wskazuje dyrektor, wcześniej były one finansowane osobno, dziś ich koszty szpitale muszą pokrywać w ramach istniejących kontraktów.

Do tego dochodzą opóźnienia w płatnościach za wykonane świadczenia. Szpitale leczą pacjentów na bieżąco, ale na pieniądze z NFZ czekają miesiącami. – W praktyce to my kredytujemy system – mówi dyrektor.

Środowisko szpitali powiatowych nie ma wątpliwości: jeśli sytuacja nie ulegnie szybkiej poprawie, skutki będą poważne. – Jeżeli nie dojdzie do radykalnych zmian, tego roku może nie przetrwać nawet jedna trzecia szpitali w Polsce – ostrzega dyrektor Żochowski.

W odpowiedzi na narastający kryzys Związek Powiatów Polskich i Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych zapowiadają protesty. Rozpoczyna się tak zwany „czarny tydzień szpitali”, który ma być sygnałem alarmowym dla rządu.

Dyrektorzy podkreślają, że stawką jest nie tylko przyszłość placówek, ale przede wszystkim bezpieczeństwo zdrowotne mieszkańców – szczególnie w mniejszych miejscowościach. – Co zrobią pacjenci, gdy ich lokalny szpital zostanie zamknięty? – pytają.

Bez dodatkowego finansowania i zmian systemowych odpowiedź na to pytanie może wkrótce stać się dramatycznie realna.

O szczegółach Waldemar Jaroń i dyrektor Krzysztof Żochowski:


Nasz reporter jest do państwa dyspozycji:
Waldemar Jaroń
+48.509056641

7 komentarze

Podpisz komentarz. Wymagane od 5 do 100 znaków.
Wprowadź treść komentarza. Wymagane conajmniej 10 znaków.
Agnieszka Śr. 29.04.2026 09:15:10

Dyrektor Żochowski chyba zmienił barwy polityczne i teraz przynależy do Nowej Nadziei kierowanej przez S. Mantzena .Wcześniej należał lub sympatyzował z Prawem i Sprawiedliwością, Platformą Obywatelską i bodaj Unią Polityki Realnej.

Seniorka Czw. 16.04.2026 12:09:06

Lekarze zarabiają krocie, pielęgniarki też nieźle, sprzętu nie brakuje a tu finansowy krach. Ludzie płacą składki na NFZ. Gdzie leży problem w zapaści ochrony zdrowia? Zarządzanie za duże koszty utrzymania szpitali i personelu. Tu potrzeba dogłębnej reformy. Pan dyrektor Żochowski za 2024 rok wykazał dochód roczny w wysokości 1 049 293 zł. W przeliczeniu na miesiąc to jest 87,5 tys. miesięcznie. I o czym my tu rozmawiamy panie kochany.

taka prawda Czw. 16.04.2026 14:17:26

Według OZPSP udział wynagrodzeń w części placówek przekracza 97 proc. przychodów. W tej sytuacji "dyrektorom zostaje jedynie symboliczna część środków na prowadzenie szpitala, co wymusza dalsze cięcia świadczeń i pogłębia zadłużenie". Najpierw w 2021 PIS zaczął płacić lekarzom podwójnie, a potem uchwalili obowiązkowe podwyżki dla lekarzy rzędu 15% na rok. Efekt jest taki że ile pieniędzy nie włożyć do NFZ to wszystko jest przejadane przez personel, lekarze zarabiają po 100 tys na miesiąc, a kolejki jak były tak są. Obecnie NFZ ma 40 mld więcej niż było w 2023!! i co to dało? Wszystko przeżarte

pacjent Czw. 16.04.2026 16:10:25

Pytanie - to wreszcie będzie po tak doniosłych obradach Komisji Zdrowia z udziałem posłów ( to chyba wydarzenie historyczne ) będzie wreszcie ta kontrola w szpitalu ( bo to też zapisze się w historii Powiatu Garwolińskiego skoro podobnież od kilkunastu lat było to niemożliwe ).Może dobrze byłoby gdyby radni ( nieoficjalnie zaobserwowali funkcjonowanie Przychodni na Staszica ( wykorzystanie pomieszczeń) a także warunki przyjęć w gabinetach specjalistycznych w szpitalu ). Może by coś usprawnić bez dodatkowych środków.

obywatel Czw. 16.04.2026 08:50:54

Zadłuzenie nie powstaje z dnia na dzień to trwa latami

Bizena Czw. 16.04.2026 12:09:37

Jestem nauczycielką na emeryturze. Nie pamiętam czasów, żeby w szpitalu w Garwolinie było dobrze. Pomijam kwestie finansowe, .szpitala, zawsze brakowało na wszystko Lekceważenie pacjentów przez wszystkich. I wiele, wiele innych. Może rozwiązaniem byłoby połączenie z innym szpitalem? Pozdrawiam

Felczer Pt. 17.04.2026 05:25:53

Zgadza się. Szpitalem kierowali ludzie z układów politycznych, a to niekoniecznie przekładało się na jakość usług medycznych. Ale co teraz się dzieje z zarządzaniem placówką, to prosi o pomstę do nieba.